niedziela, 11 sierpnia 2013

Off Festival 2013

Poskacz przy hydrancie ciesząc się jak dziecko,że woda.Zagryź to bigosem,pokiwaj się na rapsach,ponarzekaj na brak umywalek i zapij rozcieńczonym piwem,czyli witamy na tegorocznej edycji Off Festivalu.



Niemiłosierny upał popsuł plany wielu z nas i zamiast maszerować na wszystkie koncerty lepiej żałować,że większość z nich nie odbywa się nocą.Jednak wysokie temperatury nie ogłuszyły i zdecydowanie można mówić,że na długo zapamiętamy występy kilku wykonawców. Mykki Blanco-król tej edycji.Nie żebym mówiła o wielkiej miłości to rapu,ale koncert powalił na kolana wszystkich.I nie mowa tu o samych walorach muzycznych.Blanco,dzięki swojemu kontaktowi z publicznością wprowadził słuchaczy w istne szaleństwo.



Największe rozczarowanie? AlunaGeorge. Kilka dni przed rozpoczęciem festiwalu ukazał się album tego duetu.Po kilkukrotnym przesłuchaniu można było go uznać za dobrze zrobiony pop naszych czasów.Koncert był tym samym.I to dosłownie.Chyba nigdy jeszcze nie słyszałam by wersja koncertowa była tak samo zagrana(nawet czasowo!) jak wersja studyjna.Aluna potańczyła(a właściwie pokręciła tyłeczkiem),ludzie się cieszyli i gdyby nie ta krótka recenzja na blogu, zupełnie bym o jej występie zapomniała.
Warto wspomnieć o The Walkmen,bo zagrali bardzo dobry koncert.Zespół nie jest nowością, a i tak oprócz wiernych fanów, świetnie bawili się wszyscy.Dobre brzmienie gitarowe i głos Hamiltona (na dodatek najlepiej ubrany na offie)stawiają zespół w pierwszej trójce całego festiwalu.



Dobrym koncertom nie było końca.Austra to nowa sensacja na rynku i już mogę stwierdzić,że zdecydowanie lepiej brzmią na żywo.No i te ich śmierzne stroje.Poza tym zagrali bardzo dobry dj set i okazało się,że jak zwykle ktoś ma polskie korzenie.
Uncle Acid & The Deadbeats byli fantastyczni,ale pewnie większość obecnych tam się ze mną zgodzi,że koncert powinien być w nocy.
Trzymając w łapkach timetable nie pomijam The Paradise Bangkok Molam International.Zastąpili Solange i świetnie się sprawdzili.Tak zgranego bandu dawno nie widziałam.Rugi Zygadlo wywarł bardzo dobre wrażenie i chyba muszę się bliżej przyjrzeć jego twórczości.
Nie zapominajmy o moim wyczekiwanym Talabocie. Rok temu ich koncert miał charakter bardziej klubowy, teraz postawili na instrumenty i żeby nazwać rzeczy po imieniu 'skomplikowaną przestrzeń muzyczną'. Piękny koncert,choć dźwiękowcy mogli się bardziej postarać.



Tegoroczny Off Festival zachwycił nie jednego z nas.Jednak zastanawiam się nad zbyt dużą ilością namiotów z ciuchami i okularami,bo w końcu to nie miejsce na zakupy (chyba,że płytowe,za co duży plus). A ten męczący brak wody i fochy MBV, po czasie zostawiają charakterystyczny uśmiech na ustach i już wiadomo,że będzie się czekało na informacje dotyczące kolejnej edycji.

1 komentarz:

  1. krótko zwięźle i na temat. Wszystko co napisałaś zgodnie z prawdą, aczkolwiek mnie sie Aluna podobała, bo przynajmniej coś się działo. Mykki wygrał OFFa co było dużym zaskoczeniem. A na Talabocie brakowało mi 5 % do szczęścia

    OdpowiedzUsuń