wtorek, 11 grudnia 2012

Madrid Noche y día / Noviembre 2012



Czas pokazać co nieco tego pięknego miasta jakim jest Madryt. Pięknego nie bo zabytki czy budowle. Pięknego, bo daje nieograniczone możliwości, a przynajmniej takie ma się wrażenie. Poza tym bije na głowę wszystkie możliwe miasta pod względem ilości muzeów malarstwa i sztuki. Zachwyca tak samo w dzień jak w nocy. I temu jest poświęcona dzisiejsza notka.


 Napotykanie się na takie wejścia do tawern jak to powyżej to codzienność.Zamiast dużego menu na zwenątrz obraz z kafelek? Czemu nie. Wszystkie restauracje zwracają na siebie uwagę:stare, drewniane czy szklane. No i każdy zaprasza do środka, więc grzechem nie skorzystać.

bardzo sobie cenię ten budynek na Plaza De Cibeles.aż trudno uwierzyć,że należy do poczty hiszpańskiej.

wycieczki do Prado nie da się odbyć w ciągu kilku godzin.potrzeba na to dni, a nawet miesięcy żeby wszystko dokładnie zwiedzić.włączył mi się przez to syndrom Luwru -zobaczyć co najważniejsze jak pospolity turysta i wyjść.

  Fuente de Neptuno- miejsce świętowania Atlético de Madrid.

Zobaczenie takiej informacji dla kogoś takiego jak ja, to grom z jasnego nieba.Wiedziałam,że muszę się wybrać. co prawda zostały zrobione aż trzy podejścia do kupna biletów (tak, tak były SOLD OUT i to w muzeum).jednak się udało i relację przedstawię w następnej notce.

Madryt wieczorami (co przeciąga się zazwyczaj do późnych godzin nocnych)szokuje.Pierwszy raz spotkałam się z tym,że zakupy zaczyna robić się o 20. Restauracje mają siesty od 15 do 21:30.Szalone i dziwne, ale jakże fascynujące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz